środa, 19 października 2011

Śnieżnoszare... ;D

Tiaa... i kolejne dni mijają,juz połowa tygodnia ^^
W szkole? Hmm... "Co działa w szkole? Światło..." - genialnie, rzecz biorąc... Odpowiedź na WOSie...

Nie mam weny do pisania. Ogar. Wpadnę kiedy indziej...

Tu będzim spać i wgl w Warszawie.
Najtańszy nocleg w Warszawie, czynny cały rok..
Nieźle się zapowiada ^^

poniedziałek, 17 października 2011

Dwa szczęścia są na świecie. Jedno małe-być szczęśliwym. Drugie-wielkie-uszczęśliwiać innych... ;)

Sama nie wiem co najlepsze.

- Rozmyślanie nad sensem życia z Natu i wieczorne rozmowy z nią?
- Dzisiejsze zaproszenie na kawę urodzinową?
- To,że nawet,kurczę,fajną mam klasę?
- Że słońce świeci?
- Że nie jestem na nic chora, nie mam nowotworu, mam ręce,nogi...?
- Że... żyję? 

Jest trochę zła w tym życiu, ale to my jesteśmy złem, bo kto inny? Co innego? 
To przecież my wywarzamy zło. Ale gdyby go nie było... To byłoby tutaj przeraźliwie nudno...
Walcząc z nim... Odkrywamy swoje karty i przekonujemy się, kto tak naprawdę jest
naszym przyacielem... Kto nas wspiera... Kto jest tylko wtedy, gdy czegoś potrzebuje...
Ale przecież po coś żyjemy. Może dla kogoś? Życie ma sens...

Napisałam wczoraj opowiadanie.

Pociąg z Lublina dojechał szybciej. Spośród wysiadających pasażerów na uwagę zasługiwała pewna dziewczyna. Była wysoka,ciemnowłosa, uśmiechnięta, tryskająca energią. Jej policzki pokryte były farbkami i niebiesko-białych barwach. W jednej ręce trzymała kibicowską trąbkę i komórkę, a na drugim ramieniu wisiała brązowa torebka i klubowy szalik. Rozglądała się po dworcu,szukając wzrokiem swojej przyjaciółki.
- Przepraszam! Przepraszam pana! Czy pociąg z Tucholi już dojechał? - spytała,gdy na jej wzrok natrafił konduktor.
- Powinien przyjechać za około 5 minut.
- Dziękuję bardzo-powiedziała uśmiechnięta dziewczyna.
Nic nie mogło jej w tym dniu popsuć humoru. Miały spełniać się dziś jej marzenia. Pociąg powinien dojechać dopiero za pięć minut. Dziewczyna postanowiła usiąść i poczekać,lecz nagle zauważyła dziewczynkę grającą kawałek dalej na akordeonie,zbierającą pieniążki. Przybyszka z Lublina szybko ruszyła w jej kierunku.
- Pięknie grasz - pochwaliła dziewczynkę i wrzuciła jej pieniążek.
- Dziękuję... Bardzo dziękuję - i na twarzy małej choć na chwilę pojawił się uśmiech.
Kibicka przyglądała się dziewczynce przez chwilę i wydawało jej się,że skądś ją kojarzy.
- Czy przypadkiem nie spotkałam cię w Gdańsku? - spytała.
- To niemożliwe... Może... Widziała pani moją siostrę,Meę?
- Mów mi Natalia lub jeśli wolisz-Natu. Znajomi tak mnie nazywają. Masz siostrę? To świetnie. Ale dlaczego ty jesteś tutaj,a ona tak daleko?
- Pochodzimy z trudnej rodziny...Pewnej nocy tata się napił i... I on strasznie krzyczał... I Mea.... Mea uciekła. Bo... Bo on... On... - po policzku dziewczynki spłynęła łza.
- Spokojnie,kochanie. Jeśli jest ci ciężko, nie musisz o tym mówić-pocieszała Natalia.
- Mogę mówić... Tata ją bił. Ona uciekła,jest starsza.... Chciała mnie zabrać ze sobą,ale nie miałyśmy tyle pieniędzy... Została mi ciotka,ale ona karze mi zarabiać,bo uważa,że jestem darmozjadem... 
- Natu?! Natu! - Natalia usłyszała za swoimi plecami. - Cześć! Wreszcie! Sen stał się rzeczywistością-spotkałyśmy się!-dziewczyny rzuciły się sobie w ramiona. - Mamy dwie godziny do meczu. Co robimy? - spytała młodsza przyjaciółka Natu,Dominika. Dziewczyny znały się tylko przez internet,ale bardzo się polubiły i postanowiły razem pojechać na mecz swojej ulubionej drużyny-Lecha Poznań.
-Cześć! Nie wierzę,że to się dzieje,to naprawdę ty! Słuchaj,Dominika.... To jest... Właśnie,kochanie,jak masz na imię?
- Ja? - spytała dziewczynka z akordeonem.
- Tak - uśmiechnęła się Natu.
- Zosia...
- Zosiu. Siedzisz tu całymi dniami i marzniesz,żeby mieć gdzie spać. Nie masz nic z życia. Zabieramy cię na lody. Co ty na to? - zaproponowała Natalia.
-No nie wiem,mam mało tych pieniążków.
- Ależ nie przejmuj się tym. My sprawimy ci tę przyjemność! Chodź z nami. Potem wkręcimy cię na mecz, a wieczorem odprowadzimy cię do cioci. Nie daj się prosić, przy nas nie stanie ci się krzywda - mówiła dalej dziewczyna.
-No dobrze,dziękuję,nie wiem co powiedzieć-mała miała łzy w oczach.
- Nic nie musisz mówić. Już dużo mi powiedziałaś. Chodźmy na te lody... Lubisz truskawkowe?
- Bardzo!
- Ja też! - wtrąciła Dominika. - A tak ogólnie - ciągnęła już prawie szeptem - co to za dziewczynka?
- Ojciec bił ją i jej siostrę,uciekły,musi płacić cioci za nocowanie... Rozumiesz, trudne sprawy. Niech ma trochę radości z życia. Spełniamy dobry uczynek. 
- Biedaczka... Tak. To wspaniały dzień... Najpiękniejszy...

I dziewczyny ruszyły w kierunku lodziarni,gdzie zjadły wspaniały deser,śmiały się,robiły zdjęcia,zbliżyły się do małej Zosi. Później ruszyły w stronę stadionu i oglądały mecz,dzielnie kibicując. Okazało się,że małej dziewczynce podoba się ta dyscyplina sportu i.... PIŁKARZE! Po wygranym meczu radosne dziewczyny czekały chwilkę pod stadionem i udało im się zdobyć autografy pd kilku piłkarzy,a z dwoma nawet zrobiły sobie zdjęcia!
Robiło się już ciemno. Przyjaciółki musiały odprowadzić małą Zosię do cioci,pod wskazany adres. Gdy kobieta otworzyła drzwi słowami "Czego?! Gdzie się szlajałaś?! Masz pieniądze?" dziewczyny stały jak słupy. Nie wiedziały co powiedzieć. Natalia wyjęła z portmonetki banknot 20-złotowy i podała starszej pani. Ta go wyszarpała i zamknęła z hukiem drzwi. To działo się tak szybko,dziewczyny nie wiedziały o cho chodzi... Słyszały krzyki dochodzące z mieszkania... Były zdziwione,smutne,bezradne. Po policzkach spływały im łzy.... 

niedziela, 16 października 2011

Visca el Barca! ;*



Wczoraj Barca wygrała 3:0, brawo!

A ja spędziłam cały wieczór na rozmowie z Natu i miałam przez chwilę "przebłysk geniuszu" ...
Dzisiaj już lepiej się czuję,ale znów, jak ostatnio zwykle rano, miałam cały nos zapchany ...
Chyba jeszcze nie pójdę na dwór ^^
Niedzielę spędzę na robieniu lekcji, siedzeniu przed kompem, oglądaniu tv i pewnie sprzątaniu. Pozdro ;p.

Chciałabym wszystkim z tego miejsca wszem i wobec polecić książkę z serii Nie dla mamy,nie dla taty lecz dla każdej małolaty "Moja babcia ma chłopaka!". Całą pochłonęłam, warta przeczytania! ;)

Moje wczorajszcze dzieło. Zdjęcie nie jest przerabiane! ;)

sobota, 15 października 2011

Chusteczki, herbata i siedzenie w domu... To mi pozostało.

Super zaczęłam ten weekend - chorobą. Ale dajemy radę, nie jest źle. Upiekłyśmy z Mamą wczoraj "mulata", mecz zakończył się pozytywnie dla Kolejorza i jest fajnie ;).

Najgorsza perspektywa jest taka,że nie mogę wychodzić na dwór, tym samym nie mogę robić zdjęć... ("domowych" nie lubię robić, wolę plener..). Miejmy nadzieję,że to się szybko skończy.. ;)

Na blogspocie postaram się dość często zamieszczać posty,zdjęcia, może moje wiersze, nowości, muzykę... ;)
Polecam profil http://nnatsuu.blogspot.com/ ! Robi świetne wytwory z modeliny i nie tylko. ;)

                                    http://www.youtube.com/watch?v=GQqvP81JTdE