czwartek, 31 stycznia 2013

Open your eyes.

Mimo nawału nauki, mimo tego, że nie wiem w co ręce włożyć, mimo tego, że cały weekend i tydzień mam zawalony obowiązkami to... Jestem szczęśliwa.
Dużo śmiechu na lekcjach i na przerwach...
Nauczyciele. Nauczyciele, z którymi jesteśmy strasznie zżyci, z którymi nabijamy się z siebie nawzajem. Z którymi możemy pogadać... Po prostu jak z dobrymi kumplami.
Uwielbiam,gdy pani A. jedzie samochodem i energicznie do mnie macha z wielkim uśmiechem na twarzy, gdy z panią K. i A. sobie "dogryzamy", opowieści życiowe z panem M., "doświadczenia" z panem T... Pani L., która tak doskonale nas rozumie... Chciałam jak najszybciej wyjść z tej szkoły, ale kurczę nie chcę! Jest cudownie. Bajecznie.

"To takie proste. Kochamy każdy dzień i noc. Żyjemy mocniej..." - to akurat leci w tle. Idealne.

Dziękuję wszystkim,dzięki którym codziennie się uśmiecham... ;)

I wyboru, którego kiedyś nie umiałabym dokonać - teraz jestem pewna. Dzisiejsze sny i wydarzenia, przemyślenia mnie w tym utwierdziły. O tak. Może i pozory mylą... Ale nie żałuję niczego, żadnej chwili, którą mogłabym uznać za straconą, to ona mnie czegoś nauczyła.. ;).

Więcej dla Was nie napiszę, gdyż muszę iść się uczyć i robić zadania... Kochani, pamiętajcie - kierujcie się głosem Waszego serca. Nie bójcie się włączyć dobrej muzyki i rozmyślać, wspominać, marzyć. Wszystko może się zdarzyć. Wszystko zależy tylko i wyłącznie od Was.


Wielki buziak dla wszystkich! ;)
D. 

niedziela, 6 stycznia 2013

6 dnii!

Witajcie :)

Przepraszam, że długo nie pisałam, ale CIERPIĘ NA BRAK ZDJĘĆ. Nie lubię wstawiać "gołych" notek, bez ani jednej fotki. 
Święta? Dało się przeżyć.. :) Sylwester za to znakomity! Świetna zabawa, dzięki dziewczyny.. :)

Dziś wstałam wcześniej. Do kościoła miałam jechać dopiero o 11:10, więc włączyłam telewizor i... Kto oglądał DDTVN to na pewno poczuł takie refleksje jak ja. Chodzi mi o Panią, która urodziła dziecko z zespołem Downa. Mąż ją zostawił, gdy się o tym dowiedział... Córeczka zmarła po roku... Później Pani adoptowała dziecko, Adasia... Również z zespołem Downa. To bardzo odważna decyzja. Mogliśmy uslyszec w programie, że usunięcie ciąży, gdy wiadomo, że dziecko urodzi się z tym zespołem JEST LEGALNE. No przepraszam, czemu winne jest dziecko?! LEGALNE zabicie chorego dziecka w łonie matki?! Już lepiej urodzić to dziecko i oddać innej rodzinie. Tak właśnie było z Adasiem. I gdy pytano tę Panią czy czasem nie myślała sobie: "Kurczę, co ja zrobiłam? Taka odpowiedzialność..." Wiecie co odpowiedziała? Że nigdy sobie tak nie pomyślała. Że to dziecko daje jej siłę, że dla niego żyje. Gdyby go nie było to by i jej nie było. Dziecko jest dla dziadków, przyjaciół oczkiem w głowie. I co? Wcale nie jest "gorsze"! Piękna historia, dziękuję Pani, że tacy ludzie jeszcze istnieją! 

Kilka zdjęć z dziś, tylko tyle zrobiłam zanim akumulator się wyładował : 





(PS Szyba nie jet brudna, to te kropelki :))


A to ja. Część mnie. 
I zanim znów zaczniecie marudzić, że nie macie nowych spodni, że boli Was brzuszek albo, że Wam się nie chce - pomyślcie o chorych dzieciach. Ile one znoszą, ile muszą cierpieć. Adaś akurat ma szczęście, ale inne dzieci zostają odrzucone. Czasem lądują w domu dziecka, czasem w śmietniku... Nie bądźmy obojętni. I cieszmy się z każdej chwili. Z tego, że żyjemy, mamy bliskich, że mamy ciepły dom i coś do jedzenia. Ale najbardziej z tego, że mamy miłość. 

Amen.