niedziela, 25 stycznia 2015

Dwudziestego piątego.

"Mieć siebie, resztę spalić, 
aż zostanie tylko to, co pomiędzy nami..." <3


Życie jest nieprzewidywalne. 
Można szukać czegoś uparcie, upadać, zawodzić się... 
I w końcu poddać.
I właśnie wtedy to odnaleźć.
W zupełnie niespodziewanym miejscu, momencie. 
Zupełnie niespodziewaną osobę.
Zupełnie niespodziewaną miłość.

Jaka ona jest?
Subtelna. Wkrada się w Twoje życie niezauważalnie.
Aż w pewnym momencie orientujesz się, że jest już w nim od jakiegoś czasu.
Wtedy panikujesz.
Skąd się wzięła? Jak się z nią obchodzić? Jak sobie poradzić?
Poddajesz się, bo myślisz, że jej nie uniesiesz.
A ona jest leciutka.
Kilo dwadzieścia.

Odrzucasz ją, a potem o nią walczysz.
Paradoks?
Ona musi w Tobie dojrzeć. Jak jabłko na drzewie.
Niedojrzałe jabłko może powodować bóle brzucha.
Niedojrzała miłość może powodować bóle serca.

Ale jeśli dojrzeje już w Tobie, w środku, dzieję się coś niespodziewanego...
Wszystko przestaje istnieć. Bawisz się z nią w kotka i myszkę.
W chowanego.
Ale łatwo ją znaleźć, bo nie widzisz nic innego.
Szafa, drzewo. Ona się chowa? Ale szafa i drzewo przecież nie istnieją dla Ciebie.
Więc ją widzisz.
Widzisz ją w gwiazdach i w księżycu.
W chmurach i tęczy. 
W sklepowych witrynach i w parku na ławce.

Obłęd! Zwariować idzie!
Więc uodparniasz się.
Żyjesz normalnie. Oddychasz tym samym powietrzem.
On je wydycha.
A Ty je połykasz.
On łapie dla Ciebie motyle.
Przepuszcza w drzwiach.
Odprowadza pod same drzwi
i całuje w czoło na dobranoc.

A Ty
żyjesz 
jak gdyby nigdy nic.
Prowadzisz normalne życie.
Phi!
Cóż miłość zmienia w życiu?

Otóż...
wszystko. 


<3

2 komentarze:

  1. Jakie to prawdziwe... Zgadzam się z każdym zdaniem.! Powtórzę się, bo mogę. Cieszę się z Twojego... WASZEGO [!] szczęścia. Buziaki :* <3

    OdpowiedzUsuń