niedziela, 29 listopada 2015

Poezja bez końca 

Wśród rutynowych dni
pojawia się
i zaburza sny.

Wśród rutynowych słów
wypowiada swoje
i zwala z nóg.

Wśród tępych spojrzeń
jego wzrok jak gwiazdy lśni,
te, co z księżycem tańczą
jego imię szepczą mi.

Z milionów ludzkich uśmiechów
ten jeden zapamiętałam.
I głos, który kojąco brzmi
w głowie dzisiaj miałam.

Wśród rutynowych dni
pojawia się
i zaburza sny...




Dlaczego bez końca?
Czasami nie wiemy jak coś się potoczy,
ale nie chcemy pisać jeszcze zakończenia.
Przewidywać go.
Chcemy oddać wszystko w ręce losu,
który gdzieś tam jest zapisany.
Może kiedyś do niego wrócę
i dopiszę kilka wersów.
Szczęśliwych? Nie wiem. :)

Spokojnej niedzieli!
D.